
23 października grupa 50. licealistów obejrzała słynny musical "Skrzypek na dachu" w Teatrze Muzycznym w Gdyni. Tym, którzy pojechali na teatralną wycieczkę gratulujemy dobrego wyboru. Gdyńska inscenizacja Jerzego Gruzy, legendarnego dyrektora Teatru Muzycznego, nie rozczarowała. Historia Tewjego Mleczarza i ok. swatania jego córek, mimo pozornie błahej treści niesie wiele uniwersalnych przesłań, dzięki którym uczymy się dystansu do samych siebie i świata wokół, a wszystko podane z pełnymi uroku, doskonale zaśpiewanymi piosenkami. Chór, tancerze, soliści, czasami prawie 50. artystów na scenie -
widowisko zrealizowane z rozmachem, bez kompromisów, przykuwające uwagę przez trzy godziny trwania spektaklu. Co podobało się Wam najbardziej? Napiszcie w komentarzach. Rozpocznę przywołaniem dwóch wypowiedzi rabina. "Rabbi, czy jest jakieś błogosławieństwo dla cara? Błogosławieństwa dla cara? Ależ oczywiście, niech Bóg błogosławi cara i trzyma go z dala od nas!". Druga anegdota jeszcze ważniejsza: mieszkańcy Anatewki otrzymują nakaz sprzedania swoich majątków i opuszczenia rodzinnej miejscowości. Przerażeni pytają rabina co robić - ten odpowiada: "pakujmy się". Oczywiste, mądrości życiowe? Dużo humoru i prostych rozwiązań - może to recepta na udane życie? Mazelhof! (z hebrajskiego: Dobrej Gwiazdy! Powodzenia!). Wypowiedzi uczestników wycieczki obejrzycie w następnym odcinku Szkolnej Telewizji Internetowej. |